Marketing Wirusowy
autorem artykułu jest Paweł Kądzielawski
Rozmawiałem kilka dni temu z kolegą pracującym w dziale
promocji bardzo szacownej firmy z tradycjami i "mocnym kręgosłupem
moralnym". Oczywiście rozmowa toczyła się na temat marketingu, jakże by
inaczej przy takich spotkaniach ;). Zapytałem czy korzystali już z marketingu
wirusowego. Z poważną odpowiedział: " wiesz... ludzie raczej tego nie lubią..."
i szybko zorientowałem się, że kolega mocno jest zakorzeniony w tradycyjnych
formach promocji i nie za bardzo wie o czym tak naprawdę mówimy. Zapytałem go
czy dostał ostatnio jakiś śmieszny filmik na skrzynkę mailową. Tak, otrzymał.
Co to było? Przezabawna reklama jednej z marek samochodów. No to właśnie był
MARKETING WIRUSOWY. Zaskoczony odparł, że w takim razie musi się zastanowić nad
możliwościami wprowadzenia w jego firmie tego typu działań.
POJĘCIE MARKETINGU WIRUSOWEGO...
... wywodzi się od formy w jakiej informacja się rozprzestrzenia. Z tą różnicą
od prawdziwych wirusów, że wirus przemieszcza się sam (przez nas niechciany), a
przekaz marketingowy przekazywany jest przez odbiorców do kolejnych. Cel jednak
pozostaje ten sam - dotrzeć do jak największej liczby końcowych adresatów w jak
najkrótszym czasie. Marketing wirusowy jako strategia promocyjna znany jest od
dawna. Często łączony był z marketingiem one-to-one. Renesans tej strategii
rozpoczął się jednak wraz z dobą Internetu. Dlaczego marketing wirusowy jest
tak doskonały w promocji internetowej:
- Częstotliwość komunikacji internetowej jest znacznie wyższa niż jakiejkolwiek
innej
- Jest tani - nie wymaga dużych nakładów na inicjację
- Jest szybki - nigdzie tak szybko informacje się nie rozprzestrzeniają jak w
sieci
- Jest skuteczny - przykład podawany już jako podręcznikowy to sukces
Hotmail.com
PRZYKŁAD.
Popularnym przykładem rozbudowanego marketingu wirusowego w Polsce jest
kampania promocyjna firmy House i witryny moheroweberety.net. Postaram się
przeanalizować i wskazać przyczyny sukcesu tej akcji.
Cel kampanii - zwiększenie sprzedaży w salonach odzieżowych firmy House.
Grupa docelowa - młodzi ludzie z dużych miast.
Czas szczególny - tuż po wyborach prezydenckich i parlamentarnych 2005 roku.
Sposób realizacji - cykl zabawnych historyjek wykonanych w technologii Flash z
panią Helą (babcią w moherowym berecie) - po wykonaniu pewnych czynności
odbiorca otrzymuje kupon rabatowy, lub informację o przecenach. Dodatkowo na
stronach zostały uruchomione konkursy, oraz możliwość pobrania gadżetów.
Jak we wszystkich kampaniach promocyjnych najważniejszy był tu pomysł.
Marketing wirusowy, aby był bardzo skuteczny, wymaga tak zwanej
"fali" na której może oprzeć swoje działania i dzięki której wiadomość
będzie rozsyłana zdecydowanie chętniej. Falą w tym przypadku było określenie
"moherowe berety", a gorący czas powyborczych dyskusji dodatkowo
stymulował zainteresowanie witryną. Zabawne interakcje z panią Helą powodowały,
że witryna znalazła się w czołówce odwiedzanych dosłownie z dnia na dzień. Nie
bez znaczenia jest też temat opowiastek: Radio Maryja, o. Rydzyk, moherowe
berety - znając grupę docelową i jej poglądy polityczne można było z dużym
prawdopodobieństwem przypuszczać, że pomysł będzie trafiony.
Przykład powyższy to forma rozbudowana. Istnieją także znacznie mniej wymagające
i równie skuteczne elementy marketingu wirusowego. Nie potrzebują one też
"fali". Do marketingu wirusowego możemy zaliczyć:
- Treść w stopce emaila (w ten sposób reklamował się Hotmail.com)
- Wygaszacze ekranu, kompozycje pulpitów, proste gry (stosowane do umacniania
wizerunku firmy)
- Wirtualne kartki, opcja "poleć znajomemu" (generują ruch w
serwisach)
- Zabawne filmy reklamowe, humorystyczne prezentacje multimedialne
- Dodaj do ulubionych, ustaw jako stronę startową (generują ruch na witrynach i
niejako wiążą internautę z serwisem.
- Dodanie do plików graficznych adresu domeny (powszechne w portalach
erotycznych)
Coraz więcej firm stosuje też marketing wirusowy w postaci cotygodniowych
humoresek. Przykładem są perypetie Gustawa Biurowego, który pojawia się w
serwisach: Teta.com.pl, Indygo.biz.pl i Domreklamy.pl. W każdym z tych cykli rysunków
wkomponowany jest adres internetowy właściwej firmy.
Niektórzy specjaliści określają też marketing one-to-one jako element
marketingu wirusowego. Ma to oczywiście uzasadnienie w postaci
rozprzestrzeniania się pozytywnych informacji na temat firmy i produktu. Wydaje
mi się jednak, że sam marketing one-to-one jest skierowany bardziej na
budowanie lojalności klienta, a ocena i przepływ informacji pomiędzy klientami
to skutek niejako uboczny, aczkolwiek bardzo zbliżony (zarazem pożądany) do
elementów jakie obserwujemy w marketingu wirusowym.
ZAGROŻENIA.
Gdyby marketing wirusowy niósł ze sobą jedynie korzyści byłby to
najcudowniejszy sposób reklamy w sieci. Jednak społeczność internetowa rządzi
się swoimi prawami. Internauta który zostaje oszukany krzyczy głośno. Ponieważ
krzyk w Internecie rozchodzi się równie szybko co marketing wirusowy, promowany
produkt, usługa lub serwis musi być naprawdę dobrej jakości. Jednym zdaniem:
kto marketingiem wirusowym wojuje od marketingu wirusowego zginąć może.
Inną formą zagrożeń jakie niesie ze sobą marketing wirusowy to często
balansowanie na krawędzi urażenia kogoś. Często przekaz, aby zostać zauważonym
i spowodować chęć dalszego go rozsyłania, musi być kontrowersyjny. Dlatego
ważne jest aby z niezwykłą starannością dobierać grupy do której adresujemy
przekaz, oraz odpowiednie przeprowadzenie testów.
PODSUMOWANIE.
Marketing wirusowy staje się coraz bardziej popularną formą reklamy. Choć
często jeszcze nie zauważalny, staje się drugim po reklamie kontekstowej nowym
medium zasługującym na baczną uwagę.
Wdrożenie części elementów marketingu wirusowego nie powinno przysparzać
problemów webmasterom, jednak jest część, którą zdecydowanie bezpieczniej
zlecić firmie zajmującej się tym profesjonalnie.
|