Czy istnieje nieustająca motywacja?
autorem artykułu jest Mariusz Kapusta
W tym artykule nawiązuję do mojego poprzedniego artykułu
"Chcieć to za mało, żeby móc". Jeżeli powiedziało się A należy
powiedzieć B, dlatego zajmę się każdym z elementów wspominanego tam modelu.
Jak już pisałem nie wierzę w nieustającą motywację. Jakiś czas temu zetknąłem
się z modelem opisującym motywację w zależności od poziomu kompetencji w danej
dziedzinie i jak do tej pory uważam go za najlepiej odzwierciedlający
rzeczywistość. W uproszczeniu wygląda on jak na załączonym obrazku.

Jak widać na pierwszy rzut oka poziom motywacji nie jest
stały i waha się. Od czego zależy? W tym konkretnym przypadku dla uproszczenia
opisane jest jedno przedsięwzięcie. Etap 1 to czas szczęście początkującego.
Zaczynasz coś nowego, kręci Cię samo robienie nowej dla Ciebie rzeczy i uczenia
się nowej dziedziny. Możesz nie spać, żeby tylko zagłębić się w temat. W moim
przypadku było tak przy pisaniu gier, tworzeniu filmów czy prezentacji i całej
masie innych równie ciekawych spraw, takich jak ta strona. Ponieważ zazwyczaj początki
w każdej dziedzinie to niesamowity przypływ łatwiej wiedzy i szybkich sukcesów
bardzo łatwo o napędzenie się motywacji. Do czasu. Dodatkowy efekt, który
wpływa na podwyższoną motywację jest fakt, że zółtodzioby zazwyczaj nie zdają
sobie sprawy z poziomu skomplikowania zadania, którego się podejmują.
Etap 2gi to moment, w którym największa liczba ludzi odpuszcza sobie dalsze
działanie, bo kończy się "słomiany zapał". W tym etapie pojawiają się
pierwsze trudności. Podstawowa wiedza została opanowana, ale teraz czas na
naukę bardziej wymagającą i skomplikowaną. No i zaczynają się schody, bo
pojawiają się pierwsze porażki, wszystko wydaję się trudniejsze niż nie tak
dawno, wkradają się pierwsze wątpliwości czy w ogóle warto i czy dam radę. Ja
taki etap przeżywam przy każdym projekcie, który robię. Łatwo jest zacząć,
opisać projekt, cel i zacząć działać, ale w momencie, w którym rzeczywistość
wygląda bardziej ponuro niż plan zaczyna się spadek. Łatwo było zestawić
stronę, wybrać layout, ale już dostosowanie go do moich potrzeb, napisanie
artykułów to już inna para kaloszy. Skończenie praktyki w firmie było łatwe,
ale praca na pierwszym samodzielnie projekcie, czy dam radę? Wynika to z tego,
że na tym etapie zaczynasz dostrzegać już poziom skomplikowania przedsięwzięcie
i ostrożniej szacujesz swoje szanse powodzenia.
Jeżeli dotrwasz do etapu 3ciego to jesteś już doświadczoną osobą, która wierzy
w powodzenie przedsięwzięcia, posiada odpowiednią wiedzę i jest gotowa
zainwestować w przedsięwzięcie swój czas i być może pieniądze. Na tym etapie
najgroźniejsze jest to, że możesz zaniedbać wszystkie inne obowiązki. Jeżeli ja
się nakręcę na coś, to zapominam o bożym świecie i chcę robić tylko to, co
akurat najbardziej mnie absorbuje. Muszę panować nad sobą, bo nie jest to
najlepszy sposób, żeby stworzyć coś, co będę w stanie utrzymać i pociągnąć
dalej, gdy dotrę do etapu 4tego.
Etap 4ty to już sinusoida motywacji. Naturalne jest to, że zajmując się danym
tematem przez dłuższy czas zaczynasz odczuwać znużenie i zmęczenie. Wtedy
poziom motywacji opada. Znowu wiele przedsięwzięć kończy się w momencie
depresji. Wydaje Ci się, że już nie ma sensu zajmować się tym dalej, bo projekt
nie spełnia twoich wymagań, itd. itp. Jeżeli nie masz ustawionych jasnych
kryteriów sukcesu wcześniej to jest spora szansa, że zrezygnujesz z
przedsięwzięcia. Dlatego warto w takich momentach znaleźć kogoś, kto pomoże Ci
podjąć decyzję. Nie podejmuj jej samotnie, bo ze względu na swój stan
psychiczny będziesz oceniać wszystko zbyt pesymistycznie. Tak samo jeżeli
jesteś "na fali" zanim podejmiesz drastyczne kroki np. rzucenie pracy
na rzecz swojego biznesu, weź pod uwagę, że możesz szacować zbyt optymistycznie.
Jak skorzystać z tego modelu praktycznie? Zdać sobie sprawę z jego istnienia,
rozpoznać u siebie etap, na którym właśnie jesteś i poszukać zaufanego doradcy,
żeby pomógł Ci podjąć właściwe decyzje. No i oczywiście odwiedzić proaktywnie.pl po więcej
na ten temat ;).
--
|