Przekroczyć barierę nie-możliwego!
autorem artykułu jest Mirosława Chlebowska
Zdarza się, że czasem patrzysz na
kogoś, kto osiągnął w jakiejś dziedzinie sukces. Taki sukces, o jakim i Ty
również marzysz od dawna. I czy nie zdarza się tak, że kiedy o tym myślisz,
zaraz pojawia się w Tobie jakieś przekonanie, jakieś wewnętrzne doznanie, które
hamuje Cię w tych marzeniach? Tak jakby jakiś wewnętrzny głos mówił: „Nie, ja
nie jestem takim człowiekiem. Nie mam takich predyspozycji, zdolności. Nie
umiem. To dla mnie niemożliwe”.
A czy pomyślałeś kiedyś, co by było, gdybyś nabrał
przekonania, że wszystko jest dla Ciebie możliwe?
To jest właśnie to coś, co hamuje często ludzi przed
wykonaniem pierwszego skutecznego kroku w kierunku osiągnięcia celu. Tak jakby
poddawali się już w przedbiegach. A przecież każda droga zaczyna się właśnie od
pierwszego kroku. A często jest i tak, że nawet gdy podejmą tę próbę, jakby w
jakimś zrywie woli, po drodze szybko się zniechęcają, bo brak im motywacji,
wiary w to, że posiadają odpowiednie umiejętności i silnego przekonania, że to
jest dla nich możliwe. I porzucają marzenie, choćby to o szczupłej
wysportowanej sylwetce, o zarabianiu większych pieniędzy, o życiu, które im się
marzy, porzucają noworoczne postanowienia, bo wydaje im się, błędnie, że są
zbyt słabi na to, by to im właśnie się udało. A przecież skoro udało się to
jednemu człowiekowi…
Czy zauważyłeś, że większość sukcesów ma swój początek
w umyśle człowieka? W tym, jakie ma on przekonania na swój temat oraz na temat
tego, co jest w ogóle możliwe, w tym na ile potrafi się zmotywować do działania
i na ile jest zdeterminowany, by osiągnąć to o czym marzy?
Przykłady na potwierdzenie tego możemy łatwo odnaleźć
w różnych dziedzinach naszego życia, choćby w sporcie. Przytoczony dalej jest
nie tylko spektakularny, ale i w szybki sposób uświadomi Ci, co znaczy dla
ludzi zmiana przekonań i przekroczenie pewnego rodzaju bariery psychologicznej,
tak, że niemożliwe staje się możliwe.
Kiedy w maju 1954 roku Roger Bannister stanął na
starcie do biegu na dystansie 1
mili, najtęższe umysły akademickie tamtych czasów
udowadniały w prowadzonych przez siebie badaniach, że człowiek nie może
przebiec tego dystansu w czasie krótszym niż 4 minuty. I nikt do tego dnia tego
nie osiągnął.
Już sama myśl o takiej możliwości niesamowicie działała
na wyobraźnię milionów kibiców, ale w umysłach ludzi była to granica nie do
przekroczenia. Profesor Lietzke z USA przedstawił dowody naukowe na to, że na
pokonanie 1 mili
potrzebna minimum 4 minuty, a niektórzy naukowcy sugerowali nawet, że ciało ludzkie
jest tak zbudowane, że zmuszenie go do takiego wysiłku spowodowałoby, że
człowiek eksploduje.
Więc w dniu, w którym Roger stanął na starcie… To był
kiepski dzień na zawody. Od rana padał deszcz i nawierzchnia była bardzo śliska.
Wiał mocny wiatr, a w dodatku podekscytowany Bannister zrobił przy pierwszym
podejściu falstart. Ale gdy ruszył po raz drugi, biegł jak szalony, przez cały
czas krzycząc do swoich zająców: „Szybciej! Szybciej! Szybciej!” Kiedy dobiegł
na metę, rzucił się na taśmę i padł nieprzytomny.
Sensacyjna i niewiarygodna informacja obiegła
błyskawicznie świat: Roger Bannister przebiegł milę w czasie 3.59,4!!!
Poruszenie trwało…. kilka tygodni. Tak krótko? - zdziwisz się. Otóż tak, tak
krótko, ponieważ… tu się zaczyna dopiero prawdziwa sensacja. Przez setki lat
wcześniej nikt nie wierzył w taką możliwość. Ograniczające przekonanie, dla
wszystkich pewnik, było jakby samospełniającą się przepowiednią. Ale gdy jeden
człowiek dokonał tego, co inni uważali za niemożliwe, nagle zaczęły się „sypać”
kolejne rekordy! Już 45 dni później największy konkurent Bannistera, John
Landy, pobiegł dystans 1 mili
w czasie 3.57,9! A potem rekordy zaczęły padać jeden po drugim. I im więcej
osób dokonywało tego, co kiedyś było niemożliwe, tym szybciej przybywało
rekordzistów. Przełamanie bariery psychologicznej sprawiło, że niemożliwe stało
się możliwe!
A ile razy Ty dotychczas myślałeś, że coś jest
absolutnie niemożliwe dla Ciebie?
O osiągnięciu sukcesu decydują między innymi umiejętności.
Nie nauczysz się mówić płynnie w jeden dzień po angielsku, jeśli nigdy wcześniej
nie uczyłeś się tego języka. I nie zdobędziesz tytułu mistrza świata w skokach
narciarskich, jeśli nigdy nie miałeś na sobie nart. Ale jest to tylko jeden z
elementów sukcesu. Jakby ta płytsza warstwa, do której masz świadomie dostęp. A
jeśli zajrzysz głębiej, dostrzeżesz, że w Twoim umyśle tkwią niewykorzystywane
dotąd zasoby, które mogą w znaczący sposób ułatwić Ci osiągnięcie sukcesu. Bo
sukces to nie tylko umiejętności.
Jak sądzisz? Co się dzieje, gdy na przykład tenisista
podrzuca w górę piłkę, absolutnie pewny, że to będzie uderzenie jego życia?
Całe jego ciało doskonale pamięta wzorzec świetnego uderzenia. Umysł skupiony
na tej jednej sekwencji ruchów, napięciach mięśni, dostosowania tempa i tych
wszystkich elementów, które są kontrolowane na poziomie nieświadomym. Umysł
oczyszczony z jakichkolwiek innych myśli. Jak w transie.
A co się dzieje, gdy w ostatniej sekundzie, tuż przed
uderzeniem rakietą tenisiście pojawiłaby się myśl, że piłka uderzy w siatkę?
Tak. Jego umysł natychmiast wykonuje polecenie, posyłając posłuszne impulsy do
całego ciała, do każdego nerwu i mięśnia. Zmienia napięcie mięśni, zmienia ich
ułożenie, zmienia szybkość oddechu i kąt uderzenia. I są to zmiany prawie
niedostrzegalne dla kogoś z zewnątrz, dostrzegalny jest dla wszystkich efekt.
Piłka ląduje w siatce.
I… czy już wiesz, że każde nasze działanie, począwszy
od uwodzenia, nawiązywania relacji z ludźmi, radzenia sobie z problemami, po
skuteczne, przynoszące sukces zachowania w świecie biznesu, są determinowane
stanem Twojego umysłu i zależne od niego?
--
|